Tak jak dla bojaźni nadzieja młodszą siostrą jest.
Tak zróżnicowanie wśród ludzi dla natury jest standardem.

 

 

Znam balkony w uliczkach Vencie Beach, na których młodzież marihuaną oderwana od

rzeczywistości śmieje się beztrosko.

Znam balkony w pępku pieniężnego Beverly Hills, tam uśmiechem prócz marihuany

jest rodziców pieniądz.

Znam balkony w etnicznych biednych dzielnicach L.A, gdzie przy paleniu marihuany

nieznajomość jutra uśmiech daje.

Na wszystkich tych balkonach żaden rozum znać dziś jutra nie pożąda!

 

 

Jutro bezczelne ma w sobie tę beztroskę,
za którą dziś słaby rozum strachem płacić musi.

 

 

Lekarstwem na strach jest obietnica jutra lepszego?

Pomińmy pojęcie jutra.

Spokojniej będzie się oddychało.

 

 

 
  : strona główna : : pisarstwo : pdf DRUKUJ